Nazajutrz po św. Walentym męczenniku
There are no translations available.

   Jeśli ktokolwiek przypuszcza, że będzie o patronie zakochanych, czy też zakochaniu, miłości itp. itd., to myli się całkowicie. Żadnego wzdychania, żadnych romantycznych nastrojów. Tu Panie i Panowie pisać się będzie o sprawach bardzo poważnych  i mających wpływ na dzieje nie tylko naszego miasta, ale i kraju. Wkraczamy zatem na grunt tej wielkiej historii, czy - jak kto woli - historii politycznej. Była ona zawsze bardzo atrakcyjna dla badaczy, stąd wiadomo kto, gdzie, kiedy i z kim, przeciwko komu i oczywiście dlaczego. Ale dość tych żartów, pora przejść do sedna.

 

   W latach siedemdziesiątych XIII stulecia były w Polsce co najmniej dwa ośrodki, w których przemyśliwano o zjednoczeniu ziem i zakończeniu rozdrobnienia dzielnicowego, albo inaczej mówiąc o odnowieniu królestwa. Plany takowe snuli: panujący w Poznaniu Przemysł II i władający na Śląsku Henryk zwany Prawym. Niewątpliwie motorem działania obu książąt była ambicja nałożenia korony królewskiej. Obaj też realnie oceniali swoje możliwości, co więcej wiedzieli o swoich planach i usiłowali przeszkadzać jeden drugiemu.
   Wszelako większe szanse na powodzenie całego przedsięwzięcia miał Przemysł II. Był on spokrewniony z władcą Pomorza Gdańskiego Mściwojem II, co nie było by takie dziwne, gdyż wszyscy ówcześni książęta byli w jakiś sposób dla siebie krewnymi, ale dochodziły tu jeszcze dwa istotne elementy. Po pierwsze Mściwój zwyczajnie lubił Przemysła, a nawet w swoisty sposób opiekował się nim, po drugie władca pomorski nie miał następcy. Istniała także przyczyna, natury zewnętrznej, a był nim Zakon Najświętszej Panny Marii Domu Niemieckiego w Jerozolimie, czyli mówiąc prościej Krzyżacy, którzy łakomie patrzyli na Pomorze Gdańskie. Msciwój zdawał sobie z tego wszystkiego sprawę i na swojego następcę wybrał ulubieńca, czyli Przemysła II. Tu jednak włączył się w sprawę Henryk Śląski i uwięził podstępnie Przemysła II na zjeździe książąt w Baryczy. Był to koniec 1281 roku. Henryk zdawał sobie sprawę, że tym sposobem nie powstrzyma dążeń i planów Przemysła, ale przy tej okazji postanowił skorzystać terytorialnie. W zamian za wolność musiał mu Przemysł oddać ziemię rudzko- wieluńską, a w miejscowości Ołobok miał książę wielkopolski wybudować zamek i pozwolić na przebywanie w nim śląskiej załogi wojskowej. Cios był dotkliwy nie tylko w sensie utraty znacznych ziem, ale również ambicjonalnie. Wyprzedzając nieco fakty powiem tylko, że zamek został zbudowany, śląscy woje osiedli w nim załogą, a Przemysł jak tylko doszedł do równowagi po traumie więzienia, nie tylko zdobył zamek, ale w dosłownym tego słowa znaczeniu zrównał go z ziemią. Archeologom poszukującym zamku nie udało się trafić na jego najmniejszy ślad. Najwidoczniej zamek został rozebrany łącznie z fundamentami, tak że nie pozostał kamień na kamieniu.
   Zaniepokojony uwięzieniem Przemysła Mściwój przybył do Lubinia w zamiarze wydobycia księcia z niewoli, jednakże zastał już Przemysła na wolności. Obaj panujący rozpoczęli więc negocjacje dotyczące dzielnicy pomorskiej. Dokończono je w Kępnie gdzie Mściwój wystawił dokument będący testamentem „za życia”, a ofiarujący Przemysłowi II Pomorze Gdańskie w dziedziczne władanie. W ten sposób książę Przemysł uczynił pierwszy krok do królewskiego tronu i zjednoczenia ziem polskich. Nasze miasto /wtedy oczywiście wieś/ znalazło się w ten sposób na kartach historii. Umowa kępińska jest jednocześnie pierwszą wzmianką o miejscowości i odtąd Kępno będzie się pojawiać w źródłach pisanych jeszcze nie jeden raz. Warto też wspomnieć, iż akt zawarty w Kępnie stanowił podstawę prawną dla roszczeń królów polskich do dzielnicy gdańskiej, zagarniętej przez Krzyżaków. Sensie formalno prawnym roszczenie to okazało się skuteczne w czasie procesu o Pomorze, jaki wytoczył zakonowi Kazimierz Wielki, bowiem proces ów wygrał. Co prawda Krzyżacy Pomorza nie oddali, lecz znaczenie Umowy Kępińskiej staje się nie do przecenienia. Podpisanie darowizny Mściwoja nastąpiło 15 lutego roku pańskiego 1282, a więc w dzień po św. Walentym męczenniku. Stąd tytuł artykułu.
   I jeszcze jedna uwaga końcowa… Wydaje się, iż męczennik Walenty słusznie został patronem zakochanych, miłość bowiem to nie tylko radość, ale i cierpienia, o czym tak szeroko piszą poeci we wszystkich epokach literackich, a mnie pozostaje jedynie przyznać im całkowitą rację.

 

Jerzy Wojciechowski

 

Kalendarz Wydarzeń

e-urząd

Oddaj swój głos w sondzie

Czy Twoim zdaniem połączenia (PKS, prywatni przewoźnicy) na trasie Kępno – Wrocław (ich liczba, częstotliwość) zaspokajają oczekiwania i potrzeby mieszkańców Kępna i okolic?

tak, liczba połączeń i ich rozkład są zadowalające - 27.7%
powinno być więcej połączeń - 31.9%
godziny przejazdów nie są dostosowane do potrzeb podróżujących - 19.1%
nie, komunikacja nie jest zadowalająca - 21.3%
Strona główna Dla mieszkańców Aktualności Nazajutrz po św. Walentym męczenniku
 ceidg   Baner_S8

baner_sprzataj2

banner_350-l_2

baner_pieski1

 baner_szkola

bannerJessica2

 baner_hotspot_kopia